Recenzja "Mob Psycho 100" na Netflixie

W bogatej ofercie Netfliksa, prócz amerykańskich produkcji, znajdują się ciekawe pozycje z całego świata. Jednym z takich seriali jest dodany do oferty w kwietniu dwunastoodcinkowy „Mob Psycho 100”.

Miłośnicy japońskiej popkultury znają już ten tytuł z księgarskich półek. Bohaterem jest Shigeo Kageyama, uczeń drugiej klasy Gimnazjum Soli, nazywany Mobem. Już jako dziecko wyginał łyżki i sprawiał, że przedmioty unosiły się w powietrzu, ale szybko odkrył, że w ten sposób nie zdobędzie serca swojej pierwszej miłości, Tsubomi.

Teraz, podczas gdy jego rówieśnicy wykorzystują młodość na różne sposoby, on marnuje swój potencjał, pracując za śmiesznie niską stawkę jako asystent Arakaty Reigena - naciągacza, który podaje się za medium. Wciąż próbuje znaleźć dla siebie miejsce i zdobyć przyjaciół, ale nie jest popularny, wysportowany, ani nie osiąga wysokich wyników w nauce. Sytuacji nie poprawia fakt, że wydaje się całkiem wyprany z emocji. Dawno temu zauważył bowiem, że im silniejszych uczuć doświadcza, tym potężniejsze stają się jego psychiczne zdolności, ale zaczyna też tracić nad nimi kontrolę. Tłumione emocje powoli w nim rosną, a gdy ich poziom osiąga 100%, Mob staje się wyjątkowo niebezpieczny dla otoczenia.

Świat przedstawiony w produkcji jest pełen duchów lub osób z psychicznymi mocami. Na świecie, oprócz zwykłych ludzi i samozwańczych mediów, żyją użytkownicy mocy psychicznych, jak telekinetycy czy telepaci. Główni wrogowie głównego bohatera mają całą grupę z takimi osobami.

Kreska "Mob Psycho 100" jest specyficzna, co ma związek z oryginalnymi rysunkami autora. Studio nie poszło w tę samą stronę co studio odpowiadające za "One Punch Man'a", czyli nie zrobiło prostej kreski i dbałej. Ruchy postaci są na pewno lepsze niż w większości anime i tutaj "Mob Psycho 100" ma przewagę. Walki są na dobrym poziomie, wszystko wybucha, ogólnie rozpiździec. Tak jak pisałem na górze, walki polegają na zniszczeniach. Użytkownicy psychicznych mocy mają swoje unikalne zdolności, np. lassa, umocnienie rąk itd. Bardzo dużo się dzieje, czasem nawet budynki są niszczone.

Tytułowy bohater ma wskaźnik doprowadzenia do tego stanu, w którym nieświadomie uwalnia swoją jeszcze większą moc. Stąd jest te 100 w tytule produkcji. Sądzę, iż każdy miłośnik walk w anime zadowoli się tym systemem walk. "Mob Psycho 100" w mojej opinii jest godne polecenia. To anime różni się od innych kreską i animacją.

Najbardziej wartościowym serialem animowanym z kraju kwitnącej wiśni, jaki miałem wręcz niesamowitą przyjemność obejrzeć jest „Mob Psycho 100”. Brak mi słów, mimo prawie że nieskończonych możliwości ułożenia zdań, czy dłuższych wypowiedzi z liter alfabetu i znaków interpunkcyjnych, aby opisać to, jak odmienną, tak dobrą, niczym poza granice niesamowitości produkcją jest takowe anime, w którym pierwsze skrzypce gra nietuzinkowy, i racja: do bólu flegmatyczny, opanowany, skupiony na swoim specyficznym widzeniu i rozumieniu świata, Kageyama Shigeo, czyli tytułowy Mob - obdarzony niebotycznymi mocami psjonik.

Młodziutki Kageyama nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo potężną jest jednostką; jakby w ogóle go to nie obchodziło; jakby posiadanie mocy nie było najważniejszą rzeczą w życiu człowieka, bez względu na to, czy dostało się je od natury czy sztucznie, poprzez inżynierię genetyczną. Shigeo Kageyama posiada moc absolutną. W żadnym anime, które jak dotąd w swym życiu doświadczyłem - z wyjątkiem „One­‑Punch Man”, ba, w żadnej innej stylistycznie i technicznie kreślonej animacji, nie widziałem tak gigantycznego uwydatnienia, pełnego monstrualnych konstruktów graficznych, ukazującego moc jakiejkolwiek postaci - w tym przypadku Kageyamy. Niezaprzeczalnie to ujmując, takowy akt kreacji mistrzów rysunku i scenariusza jest niezwykłością, ot fenomenem kontrastującym z rysowanymi sekwencjami humorystycznymi w serialu, jak z tą ze śmieszkowatą zielonkawą pozostałością eteryczną jakiegoś ducha.

Anime to - jak na razie obejrzałem pierwszy sezon - pokazało mi coś, czego jeszcze nie widziałem: jednostkę ludzką o potędze poza jakąkolwiek skalą; potędze mogącej strawić świat w ogniu zemsty, czy w obliczu niestabilności innych psychicznych fluktuacji. Rysownicy dali popis możliwości ludzkiej wyobraźni, bowiem to jak nakreślili zunifikowaną będącą Wszechświatem Moc skromnego Kageyamy - jej formy, skutki, te gigantyczne sekwencje destrukcji i pojedynków Moba z innymi psjonikami, genialny montaż ujęć i przejścia z makroskali do bliższych, bardziej emocjonalnych kadrów - przechodzi dużo bardziej i intensywniej, niżeli określenie „ludzkie pojęcie”!

Nie oglądałem drugiego sezonu „One­‑Punch Mana”, a mimo to zastanawiam się, kto z dwójki: Saitama i Kageyama Shigeo, jest potężniejszy. Oprócz kreacji eskalacji mocy psjonicznych Moba i innych mu podobnych uzdolnionych jednostek, w kwestii rysunku w „Mob Psycho 100”, na uwagę zasługuje zmieniający się na przestrzeni jednego odcinka graficzny styl anime, bowiem sekwencje animacji tu uwypuklone przepełniają dziwne faktury, kolaże, wizje zrodzone z niezwykłej wyobraźni, które zaskakują i porażają szaleńczą, psychodeliczną oryginalnością. Szeroki wachlarz technik graficznych produkcji pozwolił oddać specyficzną emocjonalność całej 12­‑odcinkowej serii, i idei zrozumienia siebie: zegara „wewnętrznego Ja”, jako tego, kto posiada niesamowite moce, oraz pozwolił oddać energię postaci, humor, a czasami groteskę i śmiem twierdzić, farsę, której nie da się nie pokochać.

Tak samo, oglądając „Mob Psycho 100”, odcinek za odcinkiem, nie da się nie polubić ukochanego tytułowego psjonika, Kageyamy Shigeo! To anime jest nieskończenie niesamowite! Przełomowe i pełne wartości artystycznych! Pełne 10/10 w skali oceny dla „Mob Psycho 100”!

Humor był genialny. Kreska była brzydka, ale nie da się jej nie kochać. Fabuła była po prostu dobra.

Humor do mnie trafia, jest również sporo zamierzonego cring’u. Klub sportowców, tak jak i w anime, bardzo wholesome. Role kobiece też elegancko wypadają, atrakcyjne...

Shigeo Kageyama w stanie 100% mocy

Warto również wspomnieć o serialu „Little Witch Academia”, wyprodukowanym przez Netflix. Jest to produkcja wyróżniająca się na tle portfolio kultowego studia Trigger. Trigger założyli byli członkowie legendarnego Gainaxu („Neon Genesis Evangelion”). Serial ten, dostępny z polskim dubbingiem, przedstawia przygody młodych czarownic uczących się w szkole Luna Nova. Na pierwszy rzut oka widać wpływy „Harry’ego Pottera”, ale serial można nazwać „anty-Potterem”. Bohaterką jest Atsuko Kagari, która nie jest wyczekiwanym wybrańcem, ale po prostu marzy o magii od dzieciństwa. W przeciwieństwie do zamkniętych we własnym świecie czarodziejów z „Harry’ego Pottera”, czarownice z akademii Luna Nova muszą borykać się z różnymi współczesnymi problemami, takimi jak kiepska kondycja finansowa akademii. Smoki w świecie „Małych czarownic” nie siedzą na górze złota, ale grają na giełdzie, a nowoczesne czarownice próbują iść z duchem czasu, łącząc magię z techniką.

Jak Bohaterowie Poznali Moc Saitamy - One Punch Man (chapter 173)

„Little Witch Academia” przez tematykę i dekoracje jest przystępna dla zachodniego widza - odnajdą się tu zarówno miłośnicy „Harry’ego Pottera”, jak i „Czarodziejki z księżyca”.

Choć recenzja dotyczy głównie „Mob Psycho 100”, warto zwrócić uwagę na inne ciekawe produkcje z oferty Netflixa, takie jak wspomniany „One Punch Man” czy „Little Witch Academia”, które pokazują różnorodność i jakość japońskiej animacji dostępnej na platformie.

tags: #mob #psycho #netflix #recenzja

Popularne posty: