Długotrwale zatrudnienie: sporadyczna ocena i awanse

Awans, publiczna pochwała od szefa, doskonale zrealizowany projekt. Na zewnątrz uśmiech, w ręku symboliczne trofeum, na koncie premia, obok współpracownicy poklepujący Cię po plecach. A w środku coraz wyraźniejszy głos: „Zaraz ktoś się zorientuje” albo „Następnym razem już Ci się nie uda.” Syndrom oszusta to paradoks naszych czasów: im więcej osiągamy, tym mocniej podejrzewamy, że to przypadek, szczęście albo pomyłka systemu. Podobno nawet sam Albert Einstein pod koniec swojej kariery miał poczucie, że jego zasługi dla nauki są przeceniane.

Czym jest syndrom oszusta?

Syndrom oszusta (ang. impostor syndrome) to zjawisko psychologiczne, w którym osoba - mimo obiektywnych dowodów kompetencji, osiągnięć i uznania - nie potrafi uznać własnego sukcesu za zasłużony. Zamiast tego przypisuje go szczęściu, zbiegowi okoliczności, pomyłce innych lub chwilowej „dobrej passie”, żyjąc przez to w ciągłym lęku, że prawda w końcu wyjdzie na jaw.

Co istotne, syndrom oszusta nie jest zaburzeniem psychicznym ani jednostką kliniczną - to raczej schemat myślenia i przeżywania siebie, silnie osadzony w kontekście kulturowym, społecznym i zawodowym. Najczęściej dotyka osoby ambitne, wysoko wykwalifikowane oraz o dużym poziomie odpowiedzialności - czyli te, które w teorii powinny być najbardziej pewne siebie i swoich osiągnięć.

W praktyce jednak to właśnie one najsurowiej się oceniają, stawiają sobie poprzeczkę coraz wyżej i traktują własne osiągnięcia jako „minimum”, a nie powód do uznania. Im lepiej sobie radzisz, tym większe masz poczucie, że nie możesz sobie pozwolić na błąd, bo jedno potknięcie „potwierdzi”, że jednak nie jesteś wystarczająco dobry/a.

Ilustracja przedstawiająca osobę z syndromem oszusta

Kto najczęściej doświadcza syndromu oszusta?

Choć syndrom impostora może dotknąć praktycznie każdego, badania i obserwacje pokazują, że szczególnie często pojawia się u osób funkcjonujących w środowiskach o wysokich wymaganiach i silnej presji na wyniki. Do tej grupy należą m.in. specjaliści i liderzy, osoby na stanowiskach eksperckich, przedsiębiorcy, naukowcy, lekarze, prawnicy czy twórcy - wszyscy ci, od których oczekuje się nieustannej skuteczności i „dowożenia”.

Często syndrom oszusta dotyka osoby rozpoczynające nowy etap zawodowy: po awansie, zmianie branży, znalezieniu nowej pracy lub wejściu do środowiska, w którym czują się „inni” - młodsi, mniej doświadczeni, z innego kraju, o odmiennej tożsamości czy pochodzeniu.

Paradoksalnie syndrom oszusta wyjątkowo silnie dotyka ludzi ambitnych, sumiennych i refleksyjnych - tych, którzy naprawdę dbają o jakość swojej pracy i mają wysoką świadomość własnych ograniczeń. Im więcej wiesz, tym wyraźniej widzisz, ile jeszcze nie wiesz - a ta luka bywa mylnie interpretowana jako dowód braku kompetencji, a nie naturalny element rozwoju.

Jak syndrom oszusta wpływa na nasze życie zawodowe?

Syndrom oszusta nie obniża realnych kompetencji, ale znacząco zniekształca sposób, w jaki z nich korzystamy i jak zarządzamy własną karierą. W pracy zawodowej objawia się przede wszystkim chronicznym napięciem poznawczym: osoba osiągająca dobre wyniki funkcjonuje w trybie ciągłego „udowadniania”, zamiast w trybie uczenia się i rozwoju. Zamiast traktować zadania jako proces, odbiera je jako egzaminy z własnej wartości - każdy projekt staje się testem, a każdy błąd potencjalnym „dowodem” niekompetencji.

Z jednej strony osoby z syndromem oszusta są często ponadprzeciętnie zaangażowane, rzetelne i odpowiedzialne. Z drugiej - mają trudność z podejmowaniem ryzyka rozwojowego: rzadziej zgłaszają się do widocznych projektów, odkładają decyzje o zmianie pracy, awansie czy negocjacji wynagrodzenia, ponieważ czują, że „jeszcze nie zasługują”. Ich rozwój zawodowy bywa więc wolniejszy, niż pozwalałyby na to ich faktyczne kompetencje.

Syndrom oszusta wpływa również na relacje w pracy. Utrudnia przyjmowanie informacji zwrotnej - pochwały są deprecjonowane, a krytyka urasta do rangi potwierdzenia najgorszych obaw. Może też prowadzić do nadmiernej kontroli, perfekcjonizmu i trudności z delegowaniem zadań, co obciąża zarówno jednostkę, jak i cały zespół. W dłuższej perspektywie ten sposób funkcjonowania zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, ponieważ sukces - zamiast wzmacniać - staje się źródłem kolejnej presji.

Schemat przedstawiający wpływ syndromu oszusta na karierę zawodową

Jak radzić sobie z syndromem oszusta?

Syndrom oszusta nie znika od jednego sukcesu, awansu ani od kolejnego „dowodu”, że jesteś kompetentny/a. Ponieważ jego źródłem nie jest brak umiejętności czy motywacji, lecz sposób interpretowania własnych doświadczeń, praca z nim polega głównie na zmianie narracji wewnętrznej i relacji z własnymi osiągnięciami. Dobra wiadomość jest taka, że to zjawisko jest plastyczne - można je osłabiać, regulować i stopniowo odzyskiwać poczucie sprawczości.

Oddzielanie faktów od narracji wewnętrznej

Osoby z syndromem oszusta traktują swoje myśli jako obiektywne fakty. Przykład: „Skoro czuję, że sobie nie radzę, to znaczy, że naprawdę sobie nie radzę.” Tymczasem emocja i fakt to dwa różne poziomy. Regularne ćwiczenie tego rozróżnienia uczy mózg, że dyskomfort psychiczny nie jest wiarygodnym wskaźnikiem kompetencji. Z czasem zmniejsza się intensywność lęku i potrzeba ciągłego „sprawdzania się”.

Budowanie narracji kompetencji zamiast listy zadań

Syndrom oszusta sprawia, że sukcesy są postrzegane jako jednorazowe zdarzenia, a nie element większej całości. Dlatego wiele osób ma w CV imponujące projekty, ale wewnętrznie nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: „w czym właściwie jestem dobra/dobry?”. Przykład: Zamiast „Zrealizowałem projekt wdrożeniowy”, napisz: „Przeanalizowałem ryzyka związane z opóźnieniami dostaw, zaprojektowałem nowy harmonogram po zmianie zakresu, zsynchronizowałem pracę trzech zespołów (IT, sprzedaż, operacje) i doprowadziłem do wdrożenia w terminie, mimo 20% redukcji zasobów i zmiany wymagań klienta w trakcie projektu.”

To ćwiczenie pomaga zobaczyć powtarzalność wzorców kompetencji, a nie tylko „szczęśliwe trafy”.

Normalizowanie niepewności

Wiele osób wierzy, że kompetencja oznacza brak wątpliwości. W praktyce badania nad ekspertami pokazują coś odwrotnego: im większa wiedza, tym większa świadomość złożoności i ograniczeń. Osoba z syndromem oszusta myśli: „Jeśli nie mam stuprocentowej pewności, nie powinnam zabierać głosu”. Osoba bez tego schematu myśli raczej: „Mam wystarczającą wiedzę, by wnieść wartość - resztę doprecyzuję w trakcie”.

Ćwiczeniem jest świadome przeformułowywanie pytania z: „Czy wiem wystarczająco dużo?” na: „Czy wiem wystarczająco dużo, by zrobić kolejny krok?” To przesuwa uwagę z perfekcji na proces i obniża paraliż decyzyjny.

Trening przyjmowania pochwał bez ich unieważniania

Automatyczne zaprzeczanie komplementom („to nic”, „każdy by tak zrobił”) wzmacnia syndrom oszusta, bo utrwala przekonanie, że uznanie innych jest błędem. Prosta, choć trudna technika polega na zatrzymaniu się na samym „dziękuję” - bez tłumaczenia, bez umniejszania, bez kontrargumentów. Z czasem możesz zacząć dodawać element sprawczości: „Włożyłam w to dużo pracy.” albo „To był trudny projekt.” To drobny, ale bardzo skuteczny sposób na przebudowę relacji z własnym sukcesem.

Zewnętrzne zakotwiczenie oceny kompetencji

Jednym z powodów, dla których syndrom oszusta jest tak odporny na „logiczne argumenty”, jest to, że osoba nim dotknięta sama jest jedynym sędzią własnej wartości. A ten sędzia bywa wyjątkowo surowy, stronniczy i nastawiony na wyszukiwanie dowodów winy. Technika zewnętrznego kotwiczenia polega na świadomym oddaniu części oceny rzeczywistości na zewnątrz. Takie podejście obniża wpływ emocji na ocenę własnej pracy i przywraca proporcje między „jak się czuję” a „co się faktycznie wydarzyło”.

Grafika pokazująca proces radzenia sobie z syndromem oszusta

Długotrwałe zatrudnienie a dyskryminacja w kontekście awansów

Zasada równego traktowania w zatrudnieniu jest fundamentalnym elementem prawa pracy, mającym na celu zapobieganie dyskryminacji. Obejmuje ona nawiązanie i rozwiązanie stosunku pracy, warunki zatrudnienia, awansowanie oraz dostęp do szkoleń, bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.

Za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu uważa się różnicowanie sytuacji pracownika z jednej lub kilku przyczyn określonych w przepisach, którego skutkiem jest m.in. niekorzystne ukształtowanie warunków zatrudnienia, w tym wynagrodzenia, lub pominięcie przy awansowaniu lub przyznawaniu innych świadczeń związanych z pracą. Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne, jednak w postępowaniu dotyczącym dyskryminacji rozkład ciężaru dowodu jest zmieniony. Pracownik musi przedstawić okoliczności świadczące o zróżnicowaniu jego traktowania w porównaniu do pracowników znajdujących się w analogicznej sytuacji, a pracodawca, aby uwolnić się od odpowiedzialności, musi udowodnić, że nie dyskryminuje pracownika, wskazując na obiektywne powody różnicowania sytuacji.

Pracownik zarzucający pracodawcy naruszenie przepisów dotyczących zakazu dyskryminacji i domagający się zastosowania przepisów o równym traktowaniu w zatrudnieniu, powinien wskazać przyczynę, ze względu na którą dopuszczono się wobec niego aktu dyskryminacji oraz okoliczności dowodzące nierównego traktowania z tej przyczyny. Uprawdopodobnienie okoliczności faktycznych nie jest równoznaczne z wykazaniem, udowodnieniem faktów.

W praktyce zdarzają się sytuacje, w których pracownicy doświadczają nierównego traktowania w kontekście awansów. Przykładem może być sprawa powódki A. B., która dochodziła ustalenia warunków zatrudnienia na tym samym poziomie, co inni pracownicy, oraz odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu, w szczególności ze względu na płeć i zatrudnienie w niepełnym wymiarze czasu pracy. Powódka argumentowała, że została pominięta przy awansie na stanowiska starszego specjalisty i głównego specjalisty ds. legislacji, mimo ukończenia aplikacji legislacyjnej, podczas gdy inni pracownicy w podobnej sytuacji awansowali.

Sąd Rejonowy ustalił, że powódka była pierwszą osobą, która po ukoczeniu aplikacji legislacyjnej nie awansowała w ogóle, podczas gdy wcześniej praktyką było awansowanie pracowników po ukończeniu tej aplikacji na wyższe stanowiska. Pracodawca nie przedstawił przekonujących dowodów na brak możliwości finansowych lub inne obiektywne przyczyny odmowy awansu, ograniczając się do danych dotyczących jedynie zespołu, w którym pracowała powódka, a nie całego Departamentu Prawnego. Sąd uznał, że sekwencja wydarzeń, w tym późniejsze zatrudnienie osoby na stanowisku głównego specjalisty ds. legislacji, świadczyła o możliwościach finansowych pracodawcy.

Ważne jest również rozróżnienie między dyskryminacją a uzasadnionym zróżnicowaniem sytuacji pracowników. Dyskryminacja jest kwalifikowaną postacią nierównego traktowania i oznacza nieusprawiedliwione obiektywnymi powodami gorsze traktowanie pracownika ze względu na cechy lub właściwości dotyczące go osobiście (np. płeć, wiek) lub ze względu na zatrudnienie na czas określony/nieokreślony, w pełnym/niepełnym wymiarze czasu pracy. Nie stanowi natomiast dyskryminacji nierówność niepodyktowana przyczynami uznanymi za dyskryminujące, nawet jeśli pracodawcy można przypisać naruszenie zasady równego traktowania.

Pracodawca, który dokonuje wypowiedzenia umowy o pracę pracownikom w wieku emerytalnym, posiadającym prawo do emerytury, musi uzasadniać swoje decyzje obiektywnymi przyczynami leżącymi po stronie pracownika lub pracodawcy, takimi jak niewłaściwe wykonywanie obowiązków, długotrwałe nieobecności, redukcja zatrudnienia czy ograniczenie działalności zakładu. Samo osiągnięcie wieku emerytalnego i nabycie prawa do emerytury nie może stanowić wyłącznej przyczyny wypowiedzenia umowy o pracę, gdyż może to być potraktowane jako dyskryminacja ze względu na wiek lub płeć.

Infografika przedstawiająca zasady równego traktowania w zatrudnieniu

Najlepsze strategie radzenia sobie z syndromem oszusta w pracy

Podsumowując, choć syndrom oszusta może wpływać na postrzeganie własnych osiągnięć i hamować rozwój kariery, istnieją skuteczne metody radzenia sobie z tym zjawiskiem. Jednocześnie, w kontekście długotrwałego zatrudnienia i awansów, kluczowe jest przestrzeganie zasady równego traktowania i unikanie dyskryminacji, co wymaga od pracodawców obiektywnego oceniania pracowników i uzasadniania wszelkich decyzji kadrowych.

tags: #dlugotrwale #zatrudnienie #sporadyczna #ocena #i #awanse

Popularne posty: