Bożena Kamińska, była posłanka, odniosła się do zarzutów stawianych przez prokuraturę, zapewniając o swojej niewinności i twierdząc, że sprawa ma podłoże polityczne. Według niej, zainteresowanie jej oświadczeniami majątkowymi przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) rozpoczęło się tuż po wyborach parlamentarnych w październiku 2019 roku, kiedy to straciła mandat poselski. Jak sama podkreśla, przez osiem lat pełnienia funkcji poselskich CBA nie wykazywało zainteresowania jej finansami, a dopiero po utracie immunitetu wszczęto kontrolę.
Podczas postępowania CBA, Kamińska złożyła wszelkie wymagane wyjaśnienia. Następnie rozpoczęły się przesłuchania pracowników jej biura poselskiego. Była posłanka zaznacza, że nie była wówczas świadoma celu tych działań, gdyż nie została poinformowana o sprawdzaniu wydatków biura. W momencie zatrzymania i przewiezienia do prokuratury, nie znała szczegółów sprawy ani nie była wcześniej wzywana w charakterze świadka. Przesłuchanie miało miejsce dopiero po sformułowaniu zarzutów.

Rzeczniczka prokuratury w Ostrołęce, Elżbieta Łukasiewicz, poinformowała, że według ustaleń postępowania, Bożena Kamińska miała zataić posiadanie rzeźby o wartości 54 tys. zł oraz fakt posiadania zobowiązań przekraczających 10 tys. zł w składanych oświadczeniach majątkowych. Ponadto, była posłanka jest podejrzewana o przywłaszczenie około 320 tys. zł środków pieniężnych powierzonych jej na działalność biura poselskiego, w tym na wynagrodzenia pracowników.
Kamińska wyraziła zdziwienie niektórymi szczegółami podawanymi przez prokuraturę, zaznaczając, że nie miała jeszcze okazji zapoznać się z aktami sprawy. Podkreśliła, że Kancelaria Sejmu przyjęła od niej rozliczenie za dwa lata działalności biura, oparte na dokumentach, listach płac i zaświadczeniach z ZUS oraz Urzędu Skarbowego. Rzeźba, której zatajenie jest jej zarzucane, według Kamińskiej, stanowiła inwestycję jej męża.
Prokuratura zastosowała wobec Bożeny Kamińskiej poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone od grudnia 2020 roku, zainicjowane zawiadomieniem CBA. Kobiecie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Kontekst polityczny i wcześniejsze działania
Bożena Kamińska, związana z Suwałkami, w poprzedniej kadencji Sejmu podejmowała szereg działań, zgłaszając liczne zawiadomienia do prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli w sprawie domniemanych nieprawidłowości w podlaskiej policji. W listopadzie 2018 roku zwróciła się do ówczesnego szefa MSWiA, Joachima Brudzińskiego, z prośbą o wyjaśnienie doniesień medialnych dotyczących rzekomego całodobowego pilnowania domu wiceministra spraw wewnętrznych i administracji, Jarosława Zielińskiego, przez policjantów z Podlasia.
Kilka dni później, komendant wojewódzki policji w Białymstoku, nadinsp. Daniel Kołnierowicz, ogłosił w radiu "konkurs na najlepszy anonim" dotyczący właśnie Kamińskiej. Tłumaczył to później jako reakcję na liczne, jego zdaniem, kłamstwa i pomówienia ze strony ówczesnej posłanki.

Wystąpienie Bożeny Kamińskiej z 22 marca 2018 roku dotyczyło krytyki zastosowania tzw. "urawniłowki" w nowej ustawie i apelu o naprawę niesprawiedliwości. Podkreślała, że jeśli ktoś działał na szkodę narodu, powinien być sądzony za udowodnione czyny, a nie karany kolektywnie. Wyrażała przekonanie, że czasy "urawniłowki" powinny być za nami.
Kamińska w swoim wystąpieniu mówiła: "Prawo jest prawem i tym bardziej nie działa wstecz. Jeżeli ów Ebek działał na szkodę narodu polskiego, powinien być skazany za czyny mu udowodnione. A my jesteśmy przekonani i byliśmy przekonani, że czasy urawniłowki tak zwanej mamy już za sobą, Panie Ministrze. Okazuje się, że nie. Bo tu zastosowano tą urawniłowkę i wszystkich wrzucono do jednego worka." Przeprosiła również osoby dotknięte tą ustawą, szczególnie kobiety pracujące w milicji w Sejnach i Suwałkach, które nie miały związku z aparatem bezpieczeństwa PRL, a mimo to zostały ukarane obniżeniem emerytury. Zwróciła uwagę na niesprawiedliwe traktowanie tych kobiet w porównaniu do więźniów skazanych za morderstwa, którym naliczane są składki ZUS.
Bożena Kamińska nie zgadza się z obecnymi zarzutami, uważając je za motywowane politycznie. Zapowiedziała zapoznanie się z aktami sprawy wraz ze swoim adwokatem, aby dogłębnie zbadać podstawy oskarżeń.
tags: #bozenna #kaminska #mobbing #pzu

