Wokół organizacji Szlachetna Paczka, znanej z corocznej akcji pomocy potrzebującym, narosło wiele kontrowersji. Oskarżenia o mobbing, pomówienia i nawet doniesienia do prokuratury rzuciły cień na działalność Stowarzyszenia "Wiosna", które jest jej koordynatorem.
Wszystko zaczęło się od szokujących słów, które ks. Jacek Stryczek wypowiedział w wywiadzie udzielonym redaktorowi Bogdanowi Rymanowskiemu dla stacji Polsat News. Znany ksiądz był "Gościem Wydarzeń", a premiera rozmowy odbyła się 31 października 2023 r. Ks. Stryczek stwierdził wówczas, że złożył do prokuratury "bardzo obszerną informację o podejrzeniu, że Szlachetna Paczka jest obecnie w rękach zorganizowanej grupy przestępczej".
W wywiadzie z 31 października 2023 r. ks. Stryczek oznajmił, że jeszcze tego samego dnia złożył "zawiadomienie do prokuratury o zagrożeniu swojego życia i zdrowia. Ja i parę innych osób, szczególnie w roku 2019 r., byliśmy szantażowani. Dostałem telefon, że "z mroku przychodzi śmierć". To w związku z Paczką - powiedział duchowny. - I w tym dzisiejszym zawiadomieniu do prokuratury złożyłem bardzo obszerną informację o podejrzeniu, że Szlachetna Paczka jest obecnie w rękach zorganizowanej grupy przestępczej. Sama dokumentacja, którą dostarczyłem, to 170 stron. Na starcie - dodał.
Sprawdziliśmy w prokuraturach w Warszawie i w Krakowie, czy takie zawiadomienie zostało w ogóle złożone. Rzecznik prasowy stołecznej Prokuratury Okręgowej poinformował nas, że nie znalazł takiej sprawy. Natomiast śledczy z Krakowa potwierdzili, że jedyne zawiadomienie, które wpłynęło w ostatnich dwóch latach ze strony ks. Stryczka, dotyczyło "publicznego nawoływania do popełnienia występku oraz rozpowszechniania wiadomości z postępowania przygotowawczego". Prokuratura nie dopatrzyła się wówczas czynu zabronionego i prawomocnie umorzyła sprawę.
Kierownictwo stowarzyszenia, które koordynuje Szlachetną Paczkę, uznało, że słowa księdza to zwykłe pomówienia, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Pracownicy organizacji stwierdzili też, że oskarżenia naruszają ich dobre imię. Właśnie dlatego do Sądu Okręgowego w Krakowie trafił pozew przeciwko ks. Stryczkowi o ochronę dóbr osobistych. Pierwsza rozprawa odbyła się 22 października, co ks. Stryczek relacjonował w swoich mediach społecznościowych jako "proces dziesięciolecia". Sam wielokrotnie zapewniał, że "nigdy nie nazwał zarządu Wiosny zorganizowaną grupą przestępczą".
Już w ubiegłym tygodniu strony opracowały projekt ugody. Został on zaakceptowany na kolejnej rozprawie - 28 października, a 5 listopada ugoda stanie się prawomocna. Wtedy zarówno Stowarzyszenie Wiosna, jak i ks. Stryczek mają ogłosić publicznie treść porozumienia.
Mobbing w Stowarzyszeniu "Wiosna"
Afera wokół stowarzyszenia Wiosna, organizującego co roku akcję Szlachetna Paczka, wybuchła we wrześniu 2018 r. po publikacji Onetu. Wynikało z niej, że ks. Jacek Stryczek, który od 18 lat kierował Wiosną, miał prześladować i znęcać się nad swoimi podwładnymi. W tekście wypowiedziało się ponad 20 pracowników i współpracowników Wiosny. Z ich opowieści wynikało, że wiele osób pracę w Wiośnie przypłaciło depresją lub zwolnieniami z pracy wystawianymi przez lekarzy psychiatrów.
Z wypowiedzi pracowników stowarzyszenia "Wiosna" wynikało, że wiele osób przypłaciło pracę tam depresją i często przedstawiało zwolnienia od lekarzy psychiatrów. W stowarzyszeniu miała być również "presja nadgodzin", a także "śmieciówki i nieprzestrzeganie umów".
"Ludzie płakali często. Są takie pokoje, gdzie ludzie się zamykają, żeby się wypłakać. Albo siada się przy laptopie, płacze po cichu i nikt cię o nic nie pyta. To są teksty w stylu: "Myślisz, że jesteś taka fantastyczna? Otóż nie, nie jesteś". Albo: "Nie lubię cię i nic na to nie poradzę, to twój problem". Przeżywasz szok, jak słyszysz takie słowa od księdza" - mówiła jedna z osób.
Pracownicy kończący na kozetce u terapeuty, fatalna atmosfera, depresja, płacz pracowników i szykany ze strony prezesa ks. Jacka Stryczka - tak zdaniem Onetu wygląda rzeczywistość fundacji Wiosna, prowadzonej przez twórcę Szlachetnej Paczki, księdza Jacka Stryczka. "To absurdalne zarzuty" ripostuje kapłan.
Śledztwo w sprawie naruszania praw pracowniczych w odpowiedzialnym za organizację Szlachetnej Paczki Stowarzyszeniu "Wiosna" rozpoczęło się po publikacji artykułu Janusza Schwertnera "Tutaj nie jestem księdzem. Jak się pracuje w Szlachetnej Paczce". Przypomnijmy: kilkudziesięciu byłych pracowników Stowarzyszenia "Wiosna", w tym 51 osób, które otrzymało w czasie śledztwa status pokrzywdzonych, opowiedziało w prokuraturze o niewłaściwych zachowaniach swojego byłego szefa ks. Jacka Stryczka.
Chociaż śledczy uznali ich zeznania za wiarygodne, to umorzyli postępowanie dotyczące mobbingu. Dlaczego sprawa zakończyła się umorzeniem? Bo prokuratura wskazała, że aby doszło do przestępstwa, musiałby zostać wykazany przypadek konkretnego pracownika, wziętego na celownik, którego prawa łamane byłyby w sposób uporczywy i złośliwy. Wówczas mogłaby być mowa o przestępstwie. A niewłaściwe zachowania w "Paczce" były mocno rozproszone i nie były - zdaniem śledczych - skierowane w konkretne osoby. "Aby dane zachowanie mogło zostać zakwalifikowane w kategoriach czynu przestępczego nie wystarczy samo naruszenie praw pracowniczych" - czytamy między innymi w uzasadnieniu umorzenia.
Zatem prokuratura nie dopatrzyła się w zachowaniu ks. Stryczka "znamion czynu zabronionego". Podkreśliła jednak: "sposób komunikowania przez ks. Stryczka pracownikom niezadowolenia z ich pracy brał się stąd, że nie zwracał on uwagi na reakcje innych i nie zastanawiał się nad tym, że może kogoś zranić".
Jak informuje Onet, sąd uchylił postanowienie prokuratury w sprawie zarzutów wobec księdza Jacka Stryczka, któremu pracownicy zarzucili mobbing. Śledczy mają ponownie zbadać sprawę.
Sąd uznał, że "ocena prokuratury, jakoby zachowania ks. Jacka Stryczka nie stanowiły naruszenia uprawnień pracowniczych, jest nielogiczna".
"Ocena prokuratora, że ks. Jacek Stryczek nie chciał nikogo poniżać, nie miał złej woli i nie kierował się złośliwością, jest dowolna, wybiórcza, pozostaje niczym nieuzasadnionym wnioskiem. Zwłaszcza nie wynika z zeznań pokrzywdzonych przesłuchanych w sprawie."
Krakowska prokuratura wciąż prowadzi śledztwo
Krakowska prokuratura wciąż prowadzi śledztwo ws. księdza Jacka Stryczka, byłego szefa stowarzyszenia "Wiosna", znanego z akcji Szlachetna Paczka. W wyniku śledztwa na jaw wyszły nieprawidłowości w funkcjonowaniu "Wiosny". Duchowny miał też stosować mobbing wobec współpracowników. Według informacji WP, śledczy wykluczają, że mogłoby dojść do umorzenia sprawy.
Śledztwo w sprawie księdza Jacka Stryczka wciąż trwa, a prokuratura ma do przesłuchania jeszcze ponad 200 świadków, choć na przesłuchanie stawiło się już kilkaset osób.
Afera wybuchła w 2018 roku, gdy Onet opublikował artykuł na temat księdza Jacka Stryczka, który miał stosować wobec swoich podwładnych mobbing. W kwietniu 2019 r. policja przeszukała mieszkanie ks. Stryczka. Zabezpieczono dokumenty i komputer. U biegłych zamówiono opinię dotyczącą zarządzania pieniędzmi otrzymanymi przez stowarzyszenie. Jednak, jak wynika z informacji Wirtualnej Polski (WP), prokuratura wciąż czeka na efekty pracy biegłych z zakresu księgowości i finansów.
Jak podaje WP, "śledczy z Krakowa nie potwierdzają, żeby zarzuty wobec ks. Stryczka miały się nie potwierdzać". - W toku postępowania dotyczącego nieprawidłowości w stowarzyszeniu Wiosna w dalszym ciągu trwa gromadzenie materiału dowodowego, w tym przesłuchywane są osoby związane ze stowarzyszeniem Wiosna (do chwili obecnej przesłuchano kilkaset osób). Tym samym w najbliższym czasie nie jest planowane jego zakończenie - mówił Wirtualnej Polsce rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko.
Proces sądowy i ugoda
Potwierdzamy, że doszło do zawarcia ugody sądowej. Ugoda jest wynikiem procesu, który Stowarzyszenie WIOSNA wytoczyło w sprawie o ochronę dóbr osobistych wobec ks. Stryczka w związku z jego wypowiedziami medialnymi - mówi Onetowi Konrad Kruczkowski, członek zarządu Wiosny. Podjęcie kroków prawnych było dla nas trudną ostatecznością, bo nasz wysiłek i energia potrzebne są w innym miejscu - tysiące potrzebujących czeka na pomoc. Dlatego też zaproponowaliśmy ugodę i cieszymy się, że dzięki wysiłkowi sądu i pełnomocników obu stron, została zawarta - dodaje.
Potwierdza, że "integralną częścią tego porozumienia jest wspólne oświadczenie, które zostanie opublikowane 5 listopada". - Obie strony zobowiązały się przed sądem do uszanowania tego terminu i wstrzymania się od dalszych komentarzy do tego czasu. Dla nas kluczowe jest to, że możemy teraz całą uwagę skierować na to, co najważniejsze: na mądrą pomoc - wyjaśnia Kruczkowski.

tags: #szlachetna #paczka #psychiatra #mobbing

