Prymas Wyszyński i delegacja "Solidarności": złożone relacje w kluczowym momencie historii Polski

Wydarzenia Sierpnia '80, które doprowadziły do powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność", stanowiły punkt zwrotny w historii Polski. W tym burzliwym okresie Kościół katolicki, a zwłaszcza jego prymas Stefan Wyszyński, odegrał rolę, która do dziś budzi dyskusje historyków. Choć prymas zachowywał wobec strajków dużą wstrzemięźliwość, wynikającą z obaw przed destabilizacją kraju i nieakceptowania przez władze postulatu wolnych związków zawodowych, Kościół publicznie poparł legalizację "Solidarności". Co więcej, prymas odegrał zasadniczą rolę w procesie tworzenia i rejestracji "Solidarności" Rolników Indywidualnych.

14 sierpnia 1980 roku fala strajków objęła Wybrzeże, a w Stoczni im. Lenina w Gdańsku powołano do życia Międzyzakładowy Komitet Strajkowy z Lechem Wałęsą na czele. Zarówno władza, jak i opozycja, zostały zaskoczone zasięgiem tego wstrząsu. W pierwszej fazie strajków kluczową rolę odegrali biskupi ordynariusze - Lech Kaczmarek w Gdańsku i Kazimierz Majdański w Szczecinie. Biskup Kaczmarek, pod naciskiem władz, wpływał na duchowieństwo, aby homilie nie podburzały strajkujących, jednocześnie utrzymując stały kontakt z władzami i popierając zwolenników dialogu z protestującymi. Istniała możliwość, że jego działania były konsultowane z prymasem, który podjął próbę nawiązania bezpośrednich kontaktów ze strajkującymi za pośrednictwem zaufanego współpracownika, doktora Romualda Kukołowicza.

Delegacja NSZZ

Szybko zareagował na rozwijający się bunt papież Jan Paweł II. W liście do prymasa z 20 sierpnia wyraził wsparcie dla strajkujących, modląc się o pomoc Episkopatu w walce o chleb powszedni, sprawiedliwość społeczną i obronę praw narodu. Komentarz Biura Politycznego KC PZPR z 23 sierpnia sugerował podział wśród hierarchii kościelnej. Edward Gierek, przerażony rozwojem wydarzeń, zwrócił się do prymasa z prośbą o rozmowę. Podczas spotkania prymas dał mu do zrozumienia, że "cały Kościół Polski z Episkopatem na czele popiera żądania robotników".

Spotkanie "na szczycie" odbyło się 25 sierpnia. Dwa dni później, 26 sierpnia, Stanisław Kania odczytał fragmenty kazania prymasa Wyszyńskiego, które miało uspokajający ton. Zdzisław Grudzień zaproponował nawet publikację kazania, uznając, że "wzywa do spokoju". Prymas Wyszyński zdecydował się zabrać głos kilka dni przed podpisaniem porozumień społecznych. W kazaniu wygłoszonym na Jasnej Górze 26 sierpnia stwierdził m.in.: "W tej chwili przyszła na naszą Ojczyznę godzina rachunku sumienia. Jeżeli budzi się w nas świadomość odpowiedzialności za Naród, to musi się z tym wiązać poczucie odpowiedzialności za życie każdego z nas, za życie naszej rodziny, całego Narodu i Państwa. (…) Odpowiedzialność jest więc wspólna. Dlaczego? Bo wspólna jest i wina". Prymas przyznawał, że żądania są zazwyczaj słuszne, ale ich wykonanie należy rozłożyć w czasie, jednocześnie wzywając strajkujących do spokoju i pokoju oraz "dojrzałości narodowej i obywatelskiej". Władze podchwyciły ten fragment, emitując okrojoną homilię w ogólnopolskim radiu, co miało na celu przeciwstawienie Kościoła strajkującym robotnikom.

Jesień 1980 roku była okresem dużej aktywności osiemdziesięcioletniego prymasa. Szóstego września kardynał Wyszyński przyjął delegatów związkowców z Lechem Wałęsą na czele. W swoich wspomnieniach Wałęsa przytacza słowa prymasa: "w gwałtownych przemianach społecznych grozi zawsze niebezpieczeństwo i pokusa nadmiernego skupiania się na rozgrywkach personalnych. (…) Nie idzie o to, aby wymieniać ludzi, tylko o to, aby ludzie się odmienili, aby byli inni, aby, powiem drastycznie, jedna klika złodziei nie wydarła kluczy od kasy państwowej innej klice złodziei. Idzie o odnowę człowieka".

21 października Wyszyński spotkał się z nowym I sekretarzem Kanią, z którym omówił napiętą sytuację w kraju, w tym zwlekanie z formalną legalizacją NSZZ "Solidarność". Otrzymał zapewnienie i 23 października udał się do Rzymu na rozmowy z Janem Pawłem II. Wrócił 10 listopada, w dniu rozprawy sądowej w sprawie rejestracji NSZZ "Solidarność".

Jan Paweł II i Prymas Stefan Wyszyński podczas pielgrzymki do Polski

Państwowy aparat bezpieczeństwa kontynuował prace operacyjne, starając się objąć kontrolą relacje duchownych z przedstawicielami opozycji. Ocena Departamentu IV z października 1980 roku stwierdzała, że Kościół pragnął rozwiązania konfliktu na drodze porozumienia: "Kardynał Wyszyński i biskupi uspokajają nastroje. (…) Kościół nie był i nie jest zainteresowany pogłębianiem się kryzysu, obawiając się, że wymknie się on spod kontroli i doprowadzi do poważnych zaburzeń w kraju".

Istotnym wątkiem analizy MSW na początku 1981 roku było stwierdzenie, że Kościół widział w "Solidarności" siłę, która mogła wzmocnić jego pozycję. Tymczasem "Solidarność" przybierała kształt masowego ruchu społecznego, czego podzielony aparat partyjny nie przewidywał. Kania, mimo nacisków konserwatystów partyjnych, zwlekał z siłowym rozprawieniem się ze związkiem. Liderzy PZPR mieli świadomość, że interwencji radzieckiej nie będzie, co wykorzystali w bieżącej grze politycznej, dążąc do pogłębiania podziałów wewnątrz "Solidarności".

Ważnym akordem kończącym 1980 rok było wspólne uczestnictwo przedstawicieli rządu, Episkopatu i NSZZ "Solidarność" w obchodach rocznicy Grudnia '70. Najwyżsi dostojnicy Kościoła utrzymywali stały kontakt z przedstawicielami związkowców. Prymas przyjął 5 stycznia 1981 roku delegację "Solidarności" regionu Mazowsze, a dziesięć dni później Jan Paweł II udzielił audiencji przywódcom "Solidarności" z Wałęsą na czele.

Nowy premier, generał Jaruzelski, apelował o 90 dni spokoju. Jednak 19 marca władze sprowokowały tzw. kryzys bydgoski, wywołując strajki ostrzegawcze w całym kraju i groźbę strajku generalnego. Przedstawiciele Kościoła starali się nie dopuścić do otwartego konfliktu. Prymas w wystąpieniu z 22 marca zaapelował do obu stron o wypracowanie wzajemnych praw i obowiązków. Prymas kilkakrotnie mówił o groźbie ingerencji "czynnika zewnętrznego" w polskie sprawy, ulegając blefowi liderów PZPR. Negocjacje zbliżyły strony do kompromisu, a presję na Wałęsę wywierał m.in. przedstawiciel prymasa Kukołowicz.

26 marca 1981 roku prymas spotkał się z generałem Jaruzelskim w związku z wydarzeniami w Bydgoszczy. Prymas upomniał się o interesy chłopów i wyraził obawy o konsekwencje działalności niektórych działaczy "Solidarności". Była to ostatnia rozmowa o charakterze politycznym z przedstawicielami władz, jaką przeprowadził prymas Polski. Dwa dni później spotkał się z Wałęsą i innymi przywódcami "Solidarności". Wtedy też Jan Paweł II skierował do Prymasa Polski orędzie "Porozumienie, dialog, wytrwałość".

Przestrogi prymasa Wyszyńskiego były szczególnie ważne w momentach ostrych spięć między rządem a "Solidarnością". Na spotkaniu z delegacją związku padły słowa dramatycznego apelu o indywidualną odpowiedzialność: "Gdyby w wyniku jakichkolwiek zaniedbań z mojej strony, albo też nieodpowiednich posunięć, zginął chociaż jeden Polak, chociaż jeden młody chłopiec, nie darowałbym sobie tego nigdy. Tak myślę ja. A sądzę, że i każdy z Panów tak myśli (…). I dlatego też myślę, że gdybyśmy przeciągnęli strunę wysuwając nasze postulaty, moglibyśmy później bardzo ciężko żałować następstw, które ściągnęliśmy na Polskę".

Ważne wydaje się wspomnienie kardynała Wyszyńskiego z rozmowy z Wałęsą: "Panu Lechowi Wałęsie tłumaczę: W ciągu tych kilku miesięcy zrobiliście tak wiele, że najbardziej sprawna polityka nie zdołałaby tego uczynić, czego wyście dokonali. Dziękujcie Bogu za to. Musicie teraz uporządkować swoją organizację, umocnić się, stworzyć dobre aparaty administracji związkowej, przeszkolić ludzi do tych zadań, dać im wykształcenie z zakresu polityki i etyki społecznej, polityki rolnej, kodeksu pracy, wszystkich obowiązków i praw, które ten kodeks nadaje. I dalej pracować. Przyjdzie czas, wpierw czy później, że nie tylko postulaty społeczno-zawodowe, ale i inne będą na pewno osiągnięte przez potężny ruch »Solidarności«. Na pewno to osiągniecie! Błogosławię Was i wasze godziwe poczynania".

Państwowy aparat bezpieczeństwa przygotowywał własny wariant rozegrania sytuacji. Analiza postawy hierarchii zakładała, że Kościół "generalnie będzie oddziaływał łagodząco na nastroje społeczne". Zamierzano zapewnić sobie dopływ "wyprzedzającej informacji" o zamierzeniach Episkopatu i wpłynąć na biskupów, by zakazali księżom "wspierania ekstremistów z »Solidarności« i grup antysocjalistycznych" oraz wygłaszali uspokajające kazania.

Pierwszy komunikat o poważnej chorobie prymasa Wyszyńskiego opublikowano 15 kwietnia. Podczas jej trwania prymas przeżył sukces swych wielomiesięcznych trudów - 12 maja zarejestrowano NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych. Następnego dnia otrzymał wiadomość o zamachu na życie Jana Pawła II. Wczesnym rankiem 28 maja 1981 roku, po trzydziestu trzech latach prymasowskiej służby, zmarł Prymas Tysiąclecia. Dzięki jego postawie Kościół stał się czynnikiem łagodzącym napięcia na linii "Solidarność" - władze PRL. Prymasowi, jako depozytariuszowi narodowej tożsamości, przypadła do odegrania trudna rola mediatora.

Prymas Wyszyński, pełniąc rolę pierwszego doradcy wolnych związków, wyrażał liczne zastrzeżenia co do racjonalności wysuwanych przez nie postulatów. Dzięki determinacji kardynała Wyszyńskiego 5 grudnia 1980 roku w Warszawie podpisano zobowiązanie o przyjęciu wspólnego statutu związku rolników. 14 grudnia odbył się Ogólnopolski Zjazd NSZZ Rolników "Solidarność Wiejska". Chłopi przyłączyli się do strajku "Solidarności" w Rzeszowie i powołali Ogólnopolski Komitet Strajkowy Rolników. Prymas czuł się coraz gorzej, ale 2 lutego wygłosił w Gnieźnie homilię skierowaną do rolników, mówiąc m.in.: "Jeżeli pracownicy przemysłowi uzyskali prawo zrzeszania się, to trzeba to prawo przyznać również i pracownikom rolnym".

Współpracownicy prymasa prowadzili intensywne działania na rzecz rejestracji związku. Sam kardynał Wyszyński napisał list do I Sekretarza Stanisława Kani. Prymas był świadomy, że czasu ubywa. 26 marca spotkał się z premierem Wojciechem Jaruzelskim i zdecydowanie upomniał się o związek chłopski. Dwa tygodnie później ujawniono zły stan zdrowia kardynała. Mimo to nie zwolnił tempa, wydając listy do wiernych i spotykając się z ludźmi.

Prymas Wyszyński był prawdziwym prekursorem "Solidarności", gdyż bez jego nauczania i obecności nie zrodziłby się w Polsce ten wielomilionowy, niezależny od państwa komunistycznego ruch społeczny i polityczny. Warto przypomnieć, że w kazaniu z 26 sierpnia 1980 roku, niezależnie od wezwania do odpowiedzialności, znalazły się akcenty zbieżne z linią myślenia strajkujących, jak domaganie się odzyskania narodowej suwerenności. Rada Główna Episkopatu Polski, na której czele stał kard. Wyszyński, wsparła 27 sierpnia 1980 roku protest robotników i zachęcała do zorganizowania związków zawodowych niezależnych od władz komunistycznych.

Kardynał Wyszyński odegrał istotną rolę w czasie sporu o zatwierdzenie przez władze statutu NSZZ "Solidarność" jesienią 1980 roku. Włączył się również aktywnie w wysiłki na rzecz legalizacji "Solidarności" Rolników Indywidualnych, do czego ostatecznie doszło 12 maja 1981 roku, gdy znajdował się już na łożu śmierci. Prymasowski program dla "Solidarności" zakładał, że związek powinien skoncentrować się na kwestiach pracowniczych, a relacje między Kościołem a związkiem miały mieć podwójny charakter: kooperacji i zachowania dystansu Kościoła wobec działalności społeczno-politycznej związku.

Kardynał Wyszyński, w porównaniu z papieżem, który identyfikował się z ruchem "Solidarności", różnicował swoje podejście do poszczególnych środowisk, krytykując m.in. Komitet Obrony Robotników. Uważał, że w polskim interesie leży przede wszystkim uniknięcie krwawej konfrontacji z reżimem komunistycznym i interwencji wojsk Układu Warszawskiego. Dystans do KOR i "kół laickich" nie oznaczał tego samego dystansu do "Solidarności" jako całości.

Prymas Wyszyński był orędownikiem rolniczej "Solidarności". Podkreślał, że rolnicy mają takie same prawa do zrzeszania się jak pracownicy przemysłu. W swoich ostatnich wskazaniach pod adresem działaczy "Solidarności" kard. Wyszyński sformułował apel o indywidualną odpowiedzialność, podkreślając, że "Gdyby w wyniku jakichkolwiek zaniedbań z mojej strony, albo też nieodpowiednich posunięć, zginął chociaż jeden Polak, chociaż jeden młody chłopiec, nie darowałbym sobie tego nigdy".

Stanowisko kard. Wyszyńskiego odnośnie do kierunku działalności "Solidarności" podzielał jego następca, abp Józef Glemp, który kontynuował linię poprzednika. Prymas Wyszyński uważał, że Kościół powinien wspierać "Solidarność", ale jednocześnie bronić ją przed rozszerzeniem zadań społeczno-gospodarczych na tereny polityczne. Jego celem było łagodzenie napięć społecznych i wskazywanie na konieczność dialogu oraz odpowiedzialności za losy Ojczyzny.

tags: #prymas #wyszynski #i #delegacja #solidarnosci

Popularne posty: