Zastanawiałeś się kiedyś, ile tak naprawdę zarabiają Europejczycy? A może rozważasz emigrację i chcesz dowiedzieć się, w jakim kraju możesz liczyć na najwyższe zarobki w swojej branży? Europa to prawdziwy patchwork ekonomiczny - od zatłoczonych miast, gdzie jak w kultowym filmie Olivera Stone’a, pieniądz nie śpi, aż po spokojne miasteczka, gdzie życie toczy się wolniej, a portfele są skromniejsze. Dzisiaj przyjrzymy się, temu, jak kształtują się średnie zarobki w Europie, ze szczególnym uwzględnieniem Polski i Grecji. Sprawdź, jak Twoje zarobki wypadają na tle pracowników z całej Europy.
Czym są średnie zarobki i jak się je oblicza?
Czym jest średnie wynagrodzenie? To przeciętna płaca, jaką za swoją pracę otrzymują pracownicy w danej organizacji, regionie gospodarczym lub kraju. W Polsce średnie zarobki obliczane są przez Główny Urząd Statystyczny, który sumuje zarobki pracowników z badanej grupy, a następnie dzieli tę kwotę przez liczbę osób zatrudnionych w danym okresie. Dane statystyczne dotyczące średniej krajowej nie są więc miarodajnym wyznacznikiem zarobków przeciętnego pracownika. Stanowią jednak cenne źródło informacji o zmianach zachodzących w krajowej gospodarce i ogólnym dobrostanie pracowników.
Ekonomiści często podkreślają, że realne zarobki w danym sektorze dużo lepiej oddaje mediana. Jest to wartość środkowa zbioru danych, czyli zarobków badanej grupy pracowników. Mediana zarobków to kwota, która pokazuje, że w danej grupie połowa osób zarabia powyżej, a połowa - poniżej określonej sumy. Na wysokość obliczanej mediany zarobków w Polsce czy w Europie nie wpływają wartości ekstremalne (minimum lub maksimum). Różni ją to od średniej płac uzależnionej od wszystkich danych. Przy ich znaczącym odchyleniu od normy może ona zostać znacznie zawyżona lub zaniżona. Z reguły więc miesięczna średnia zarobków jest wyższa od mediany. Nie powinno więc dziwić, że w naszym otoczeniu znajdują się niemal wyłącznie pracownicy o dochodach niższych od oficjalnej średniej. Takich osób zawsze jest znacznie więcej niż osób o dochodach wyższych od średniej. Mediana jest natomiast bardziej miarodajna i lepiej odzwierciedla statystyki zarobków w Polsce.
Istotną daną statystyczną, wymienianą obok mediany i średniej pensji, jest dominanta. Mediana zarobków w Polsce jest publikowana w raportach płacowych Głównego Urzędu Statystycznego co dwa lata. Z danych opublikowanych przez GUS w kwietniu 2019 r. wynika, że mediana zarobków w Polsce w marcu wyniosła powyżej 5 tys. zł brutto. W zestawieniu z lutym 2019 r. była to kwota wyższa o 4,3 procent. Wśród pracowników, którzy mają najwyższą medianę zarobków, znajdują się przede wszystkim mieszkańcy dużych polskich miast, w których pensja brutto kształtuje się na poziomie od 5672 zł wzwyż, przekraczając tym samym średnie płace w pozostałych częściach kraju. Wśród tak zarabiających Polaków znajdują się mieszkańcy Warszawy - ze średnią pensją 6155 zł brutto, Gdańska - 5831 zł brutto i Katowic - 5672 zł brutto. Wynika to m.in. z kosztów utrzymania w największych ośrodkach miejskich i sytuacji na rynku zatrudnienia. Poniżej średniej płacy zarabiają pracownicy w Rzeszowie - 4794 zł brutto, Toruniu - 4607 zł brutto, czy Lublinie - 4509 zł brutto. Najwyższa mediana zarobków również utrzymuje się w Warszawie i całym województwie mazowieckim. Następne pozycje nie są już jednak tak oczywiste. Znalazły się na nich kolejno: województwo dolnośląskie i śląskie, a czwarte miejsce w rankingu zajęło województwo pomorskie.
W Polsce, według danych GUS, średnie wynagrodzenie za pracę w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2026 wyniosło 7768,35 zł brutto. Czy to oznacza, że przeciętny Polak zarabia miesięcznie ponad 5 500 zł netto? Nie do końca. Dane publikowane przez GUS obejmują jedynie prywatne przedsiębiorstwa, zatrudniające powyżej 10 pracowników. Tymczasem mikrofirmy, zatrudniające nie więcej niż 9 pracowników, stanowią aż 97,0% polskich przedsiębiorstw i generują ponad 30% PKB. Według badań GUS, około 23% Polaków zarabia od 75 do 100% średniego wynagrodzenia.
Ile zarabiają Europejczycy? Co wpływa na ich średnie wynagrodzenie?
Europa jest kontynentem o dużym zróżnicowaniu gospodarczym, co bezpośrednio przekłada się na różnice w zarobkach między poszczególnymi regionami. Średnie zarobki w Europie Zachodniej, w takich krajach jak Niemcy, Francja czy Holandia, są znacząco wyższe niż w krajach Europy Wschodniej, na przykład w Rumunii, Bułgarii czy na Węgrzech. Europa Środkowa, w tym Polska, Czechy i Słowacja, jest pomiędzy - wprawdzie zarabia się tu więcej, niż w Europie Wschodniej, ale nadal mniej, niż na Zachodzie. Kraje nordyckie - Finlandia, Szwecja, Norwegia i Dania - charakteryzują się wysokimi pensjami, ale równie wysokimi kosztami życia.
Na to, jak kształtują się średnie zarobki w Europie, wpływa szereg czynników. Do najważniejszych zalicza się poziom rozwoju gospodarczego, strukturę rynku pracy oraz przemysłu, sytuację społeczną oraz uwarunkowania kulturowe. Rozdźwięk między średnią płacą w poszczególnych państwach spowodowany jest także różnicą pomiędzy wielkością PKB. Większe PKB na osobę wiąże się z wyższym potencjałem ekonomicznym, powstawaniem nowych miejsc pracy, a co za tym idzie, wzbogacaniem się społeczeństwa.
Według danych Eurostatu, przeciętne wynagrodzenie za pełen etat w krajach UE wynosiło w 2023 r. 37,9 tys. euro (brutto), o 6 proc. więcej niż rok wcześniej. Zdecydowanie najwyższe płace otrzymywali mieszkańcy Luksemburga (niemal 81,1 tys.) oraz Danii (67,6 tys.), wyprzedzając Irlandczyków (58,7 tys.), Belgów (58 tys.) i Austriaków (54,5 tys.). Polska pod względem poziomu płac wyrażonego w euro była w 2023 r. w unijnym ogonie. Przeciętne wynagrodzenie (za etat) wynosiło wtedy nad Wisłą nieco ponad 18 tys. euro, czyli niespełna 48 proc. unijnej średniej. Niższe było jedynie w Rumunii, Grecji, na Węgrzech i w Bułgarii.
Europa w liczbach - średnie zarobki w Europie
Średnie miesięczne wynagrodzenie netto w poszczególnych krajach europejskich w 2026 roku prezentuje się następująco:
- Luksemburg: 4 300 €
- Dania: 4 200 €
- Holandia: 3 650 €
- Irlandia: 3 375 €
- Niemcy: 2 750 €
- Szwecja: 2 680 €
- Belgia: 2 650 €
- Francja: 2 650 €
- Finlandia: 2 450 €
- Austria: 2 300 €
- Hiszpania: 1 850 €
- Włochy: 1 820 €
- Portugalia: 1 650 €
- Słowenia: 1 475 €
- Cypr: 1 375 €
- Malta: 1 350 €
- Czechy: 1 300 €
- Litwa: 1 275 €
- Grecja: 1 250 €
- Chorwacja: 1 150 €
- Polska: 1 150 €
- Słowacja: 1 050 €
- Estonia: 1 050 €
- Łotwa: 1 000 €
- Węgry: 980 €
- Rumunia: 945 €
- Bułgaria: 850 €
Europejski kraj z najniższą średnią zarobków netto miesięcznie to obecnie Bułgaria, gdzie średnie wynagrodzenie wynosi 850 euro. Z kolei państwem z najwyższą średnią zarobków jest Luksemburg, z miesięcznym wynagrodzeniem netto wynoszącym 4 300 euro. Średnie zarobki dla całej Unii Europejskiej wynoszą 2 006 euro miesięcznie.
Polska znajduje się w końcówce rankingu średnich zarobków w Europie. Zarabiamy więcej niż przeciętny pracownik w Bułgarii, Estonii czy Rumunii, ale daleko nam do Francuzów, Belgów i Holendrów. Warto jednak zauważyć, że w 2026 roku planowane zwiększenie budżetu na wynagrodzenia w krajach europejskich ma wynieść średnio 5,9%. Najwyższy wzrost, na poziomie 6,1%, odnotowuje się w Polsce. Należy też podkreślić, że jeszcze w styczniu 2012 roku Polska zamykała ranking, ze średnim miesięcznym wynagrodzeniem na poziomie 814 euro.
Według danych Eurostatu, w 2023 roku średnie roczne skorygowane wynagrodzenie pracowników w pełnym wymiarze w Unii Europejskiej wyniosło 37,9 tys. euro, co stanowi wzrost o 6,5 proc. ze stawki 35,6 tys. euro w 2022 roku. Polska znalazła się w ogonie państw europejskich. Eurostat pokazał dane dotyczące rocznego średniego wynagrodzenia w pełnym wymiarze czasu. Roczne średnie wynagrodzenie w państwach UE:
- Luksemburg: 81,1 tys. euro
- Dania: 67,6 tys. euro
- Irlandia: 58,7 tys. euro
- Belgia: 57,99 tys. euro
- Austria: 54,51 tys. euro
- Niemcy: 51 tys. euro
Polska natomiast znalazła się w ogonie państw Unii Europejskiej - na piątym miejscu od końca ze stawką roczną 18,06 tys. euro. Mniej niż 20 tys. euro miesięcznie otrzymywali pracownicy:
- Bułgarii: 13,50 tys. euro
- Węgier: 16,9 tys. euro
- Grecji: 17,0 tys. euro
- Rumunii: 17,7 tys. euro
- Słowacji: 19,0 tys. euro
Polska i Grecja - porównanie zarobków i kosztów życia
Grecja - kraj antycznych ruin, oliwnych gajów i lazurowego morza - kusi nie tylko podróżników, ale też tych, którzy zastanawiają się, jak wygląda codzienne życie jej mieszkańców. Choć mitologiczne opowieści o bogactwie i heroizmie towarzyszą Grekom od wieków, współczesna rzeczywistość jest bardziej złożona. Życie codzienne Greków wciąż toczy się powoli, w cieniu kawiarnianych ogródków i dźwięku cykad, ale wyzwania ekonomiczne są tu obecne na każdym kroku. W wielu rodzinach tradycyjne wartości, takie jak wspólnota i bliskość, są równie istotne jak stabilność finansowa.
Obecnie średnie zarobki w Grecji oscylują wokół 1100-1300 euro netto miesięcznie, choć różnice między branżami są znaczne. Najlepiej zarabiają specjaliści w sektorze IT, finansów i turystyki, zwłaszcza w sezonie letnim, kiedy liczba turystów przekracza liczbę mieszkańców w wielu regionach. Wprowadzone przez rząd minimalne wynagrodzenie stanowi punkt odniesienia dla wielu pracowników. Obecnie płaca minimalna w Grecji to około 830 euro brutto miesięcznie, jednak realna siła nabywcza tej kwoty zmienia się w zależności od miejsca zamieszkania.
Zarobki w Grecji kształtowane są przez wiele czynników - od wykształcenia i doświadczenia, po lokalizację i rodzaj wykonywanej pracy. Wykształcenie i znajomość języków obcych otwierają drzwi do lepiej płatnych zawodów, zwłaszcza w międzynarodowych korporacjach, hotelarstwie i branży usługowej. Turystyka, która stanowi jeden z filarów greckiej gospodarki, generuje tysiące miejsc pracy, ale też sprawia, że wielu mieszkańców wysp i kurortów pracuje głównie latem, a zimą szuka innych źródeł dochodu lub korzysta z oszczędności.
Porównanie zarobków w Grecji z kosztami życia pozwala lepiej zrozumieć, jak wyglądają realia codzienności. Transport publiczny, rachunki za energię oraz opieka zdrowotna pozostają stosunkowo dostępne, ale wielu Greków stara się oszczędzać na codziennych wydatkach - korzystając z lokalnych rynków, kupując sezonowe owoce i warzywa czy dzieląc mieszkania z członkami rodziny. Wielu Greków nadal mieszka z rodzicami lub bliskimi, nawet po ukoczeniu studiów, co jest zarówno tradycją, jak i koniecznością ekonomiczną.
Według dostępnych danych, średnie zarobki w Grecji w 2020 roku wynosiły 1 120€ brutto na miesiąc. Dla porównania w Polsce, według danych ZUS, jest to kwota 5 167,47 zł brutto miesięcznie (w przeliczeniu po dzisiejszym kursie 4,6, daje to 1 123€). Podsumowując, obecnie zarobki w Polsce i Grecji są na podobnych poziomie. Ale w dużym uproszczeniu można przyjąć, że koszty życia są wyższe w Grecji.
W Polsce, według danych resortu finansów, w 2023 roku 3,2 mln pracowników otrzymywało wynagrodzenie między obecnym (4300 zł brutto) a planowanym (4666 zł brutto) poziomem płacy minimalnej. Z kolei w III kw. 2023 r. minimalne wynagrodzenie wzrosło w Grecji do 910 euro na miesiąc, czyli mniej więcej 3950 zł. Dla porównania: polska stawka minimalna od 1 lipca 2024 r. wynosi 4300 zł.
Koszty życia i siła nabywcza
Poziom cen nad Wisłą relatywnie do unijnej średniej jest wyższy niż poziom płac nad Wisłą relatywnie do unijnej średniej. Innymi słowy, nasze ceny są bardziej europejskie niż nasze płace. To jednak nic dziwnego. Jest to po prostu odzwierciedlenie tego, że jesteśmy wciąż na tle UE krajem relatywnie niezamożnym. Z danych Eurostatu wynika, że reprezentatywny koszyk towarów i usług konsumpcyjnych w 2023 r. kosztował w Polsce (w przeliczeniu na euro) o niemal 33 proc. mniej niż średnio w UE. Taniej było tylko w Bułgarii i Rumunii, gdzie ceny były o około 40 proc. niższe niż średnio w UE.
Poziom cen w Polsce w ostatnich latach szybko rósł, ale na tle UE pozostaje niski. W 2023 r. wynosił 67,4 proc. średniego poziomu unijnego, a w 2013 r. niewiele ponad 57 proc. Większe zwyżki Eurostat odnotował w siedmiu krajach UE, w tym na Węgrzech (o 12,8 pkt proc.), w Słowacji (13,2 pkt), na Litwie (17,4 pkt), w Czechach (22,6 pkt) i w Estonii (24,1 pkt). W rezultacie w tym ostatnim kraju poziom cen jest dziś nawet wyższy niż średnio w UE, a w Czechach jest o zaledwie 7 proc. niższy niż średnio w UE.
W świetle tych statystyk zróżnicowanie płac w UE jest większe niż zróżnicowanie cen. To zrozumiałe. Ceny towarów, które podlegają międzynarodowej wymianie, są co do zasady wszędzie podobne. Różnią się przede wszystkim ceny pracochłonnych usług, które są silnie powiązane z wynagrodzeniami. To samo widać również w Polsce. Przykładowo, ceny odzieży i obuwia są obecnie o zaledwie 5 proc. niższe niż średnio w UE, a ceny żywności o 18,6 proc. niższe. Tymczasem usługi konsumpcyjne nad Wisłą kosztują o niemal połowę mniej niż średnio w UE.
Ze względu na to, że w krajach o niższych płacach ceny też są na ogół niższe (szczególnie ceny usług), zróżnicowanie rzeczywistego poziomu konsumpcji w UE jest jeszcze mniejsze niż zróżnicowanie płac i cen. I te dane są ostatecznym potwierdzeniem, że ceny nad Wisłą nie rosną szybciej niż płace (albo szerzej, dochody, uwzględniające też m.in. świadczenia społeczne). Polaków stać bowiem na coraz więcej.
Rzeczywiste spożycie indywidualne (AIC), czyli miara konsumpcji obejmująca zarówno towary i usługi kupowane na rynku, jak i niektóre dostarczane przez państwo, w 2023 r. wynosiło w Polsce 83 proc. unijnej średniej. Wyprzedzaliśmy pod tym względem osiem krajów UE. Dekadę wcześniej poziom konsumpcji w Polsce był na poziomie 75 proc. średniej unijnej. Wtedy za nami było siedem państw. W ciągu kolejnych 10 lat wyprzedziliśmy dwa - Grecję i Czechy - ale sami daliśmy się wyprzedzić Rumunii.
Choć napisaliśmy wcześniej, że poziom konsumpcji - ostateczna miara materialnego dobrobytu - to wypadkowa poziomu płac i cen, było to pewne uproszczenie. W praktyce znaczenie ma też to, jak opodatkowane są dochody konsumentów, a także to, jaką część ich potrzeb zaspokaja państwo. W Polsce zaś obciążenia podatkowe są relatywnie niskie. To również część wyjaśnienia, dlaczego poziom konsumpcji nad Wisłą relatywnie do średniej UE jest sporo wyższy niż poziom wynagrodzeń.
Podsumowując, przeciętny Polak może czuć się dość ubogi, gdy podróżuje po krajach zachodniej Europy (choć 2024 rok, z powodu silnej aprecjacji złotego i kilkunastoprocentowego wzrostu wynagrodzeń, przyniósł dużą poprawę), ale na lokalnym rynku ubogi nie jest. Co więcej, Łotysze lub Czesi, choć w przeliczeniu na euro zarabiają więcej niż Polacy, w praktyce są ubożsi.
Podczas wakacyjnego pobytu w Grecji łatwo zauważyć, że ceny paliwa czy jedzenia są tutaj wyższe niż w Polsce. Ale czy za wyższymi cenami idą również wyższe wynagrodzenia Greków? A dokładniej: czy Grecy zarabiają więcej od Polaków? Ważnym aspektem jest również poziom bezrobocia, który dochodzi tutaj do 15% (dane na wrzesień 2021), co jest prawie trzykrotnie wyższą wartością od stopy bezrobocia w Polsce.
Koszty życia również w Grecji mogą być wyższe niż w Polsce, zwłaszcza w popularnych regionach turystycznych. Transport publiczny, rachunki za energię oraz opieka zdrowotna pozostają stosunkowo dostępne, ale wielu Greków stara się oszczędzać na codziennych wydatkach - korzystając z lokalnych rynków, kupując sezonowe owoce i warzywa czy dzieląc mieszkania z członkami rodziny.
Wzrost wydajności pracy, coraz większa robotyzacja i automatyzacja oraz presja związków zawodowych to główne powody, dla których w Europie już nie pracujemy po 12 lub więcej godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu, jak jeszcze na początku XX w. Tymczasem w Grecji czas pracy się właśnie wydłuża. Grecy w pewnym sensie zostali do tego zmuszeni wskutek kryzysu finansowego, który dotknął ten kraj kilkanaście lat temu (w latach 2009-2012), a także na skutek zmian demograficznych.
🇵🇱 POLSKA vs GRECJA 🇬🇷 [ROK 2025] #Polska #Grecja
Gigantyczne zadłużenie zmusiło greckie państwo do przeprowadzenia drastycznych oszczędności i cięć w budżecie. Alternatywą miało być usunięcie Grecji ze strefy euro lub ewentualne ogłoszenie bankructwa kraju z powodu niemożności spłaty zadłużenia. To mocno odbiło się na greckim Kowalskim. Grecy wciąż odczuwają skutki tej polityki oszczędności, na co nałożyły się efekty pandemii i inflacja w ostatnich 3 latach. Przeciętny Grek musi więc dorabiać, żeby zapewnić sobie i rodzinie podstawowy poziom życia. Zdarza się, że to nie tylko godziny nadliczbowe, ale wręcz praca na 2 etaty.
Niekorzystne zmiany demograficzne również wpływają na rynek pracy w Grecji. W wyniku trudnej sytuacji ekonomicznej zwiększyła się emigracja zarobkowa Greków, spada też systematycznie liczba urodzeń, a rośnie liczba zgonów. Greków z roku na rok jest mniej. I muszą pracować więcej. Obecnie Greków jest ok. 10,4 mln, ale jeszcze kilkanaście lat temu, w przededniu kryzysu finansowego, populacja Grecji przekraczała 11,1 mln mieszkańców. Niekorzystnie zmienia się też struktura wiekowa.
Grecy pracują już teraz najdłużej w Unii Europejskiej, ale również wśród kilkudziesięciu krajów OECD. Nieco tylko krócej pracują Polacy. Kiedy spojrzymy na zestawienie najwięcej pracujących narodów, widać, że nie ma wśród nich najbogatszych europejskich krajów, czyli tych, które mogą pochwalić się najwyższą wydajnością pracy i produktywnością. Wyjątkiem wśród najbogatszych państw w zestawieniu OECD są Stany Zjednoczone.
Dane Eurostatu za 2023 r. pokazują, że grecki pracownik na etacie przepracowuje najwięcej godzin w tygodniu w UE. W 2023 r. faktyczny tygodniowy czas pracy osób w wieku 20-64 lata w UE w ich głównej pracy wynosił, według danych Eurostatu, średnio 36,1 godziny. Najdłuższe tygodnie pracy odnotowano w Grecji (39,8 godzin), Rumunii (39,5), Polsce (39,3) i Bułgarii (39,0). Z kolei najkrótszy tydzień pracy miała Holandia (32,2 godziny), a za nią - Austria (33,6) i Niemcy (34,0).
Praca w dłuższym wymiarze ma mieć oczywiście dla pracowników plusy. Za pracę w sobotę ma przysługiwać płaca o 40% wyższa niż w normalny dzień tygodnia, natomiast praca w niedzielę ma być lepiej wynagradzana aż o 115%. A więc w niedzielę będzie można zarobić więcej niż w dwa dni powszednie. Jeśli zachęci to Greków do pozostawania u jednego pracodawcy i zwiększania tam właśnie aktywności, to wiele firm na tym skorzysta.
Pracownicy za to nie będą musieli gorączkowo szukać możliwości pracy w nadgodzinach czy okazji do dorobienia w innej firmie. Takie łapanie wielu srok za ogon może mieć też negatywny wpływ na produktywność. Na pewno lepiej i wydajniej pracuje pracownik, który koncentruje się na jednej pracy, ma w niej zapewnione odpowiednie warunki i stabilnie wyższe wynagrodzenie.
Rząd ma też nadzieję, że silniejsze związanie pracowników z podstawowym pracodawcą będzie zachętą dla firm do wspierania rozwoju zawodowego pracowników, a dla pracowników szansą na udział w podnoszeniu kwalifikacji i w szkoleniach. Dzięki temu pracownicy lepiej mają się dostosowywać do zmieniających się wymagań rynku.
Jednak zanim to się stanie, pracownicy staną przed dylematem wyboru dłuższej lub krótszej pracy, bo teoretycznie będą mogli o tym zdecydować sami. Komentatorzy wskazują na specyfikę greckiego sektora produkcyjnego, w którym dominują lokalne małe i średnie firmy, w których bardzo mała jest reprezentacja związków zawodowych. Pracownik będzie więc najczęściej w słabej pozycji negocjacyjnej.
Nawet jednak ewentualny wzrost wynagrodzeń uzyskany w ten ekstensywny sposób, czyli poprzez wydłużenie czasu pracy, nie spowoduje, że pensje powrócą do poziomu sprzed kilkunastu lat, z okresu sprzed kryzysu. Tym bardziej że po drodze Grecja, podobnie jak inne kraje europejskie, doświadczyła wysokiej inflacji i wzrostu kosztów życia. W 2024 r. średnie wynagrodzenie w Grecji wynosi ok. 1400 euro brutto i ok. 1100 euro netto. To jeden z najniższych poziomów w UE.
W Polsce na razie dłuższy tydzień pracy nam nie grozi. Wprost przeciwnie, coraz częściej w dyskusji publicznej pojawia się temat 4-dniowego tygodnia pracy, a raczej - skrócenia czasu pracy w tygodniu do 35 godzin. W jaki sposób to osiągnąć, czy poprzez skrócenie każdego z pięciu dni o jedną godzinę, czy poprzez wprowadzenie wolnych piątków, na razie nie wiadomo. Resort pracy pracuje nad regulacjami i - zgodnie z zapowiedziami - prawdopodobnie po wakacjach do Sejmu trafi ministerialny projekt zmian w prawie pracy.
Trzeba pomyśleć o podstawowym mierniku koniecznym do rozmów o skracaniu czasu pracy w gospodarce rynkowej, opartej na rachunku zysków i strat. Co z produktywnością? Co z ostatecznym efektem produkcyjnym? Obecnie nasza produktywność nie jest najwyższa w skali UE i nie mamy co się porównywać do gospodarek zachodnich, choć ten wskaźnik systematycznie rośnie. Przed nami jednak długie lata pracy w tym zakresie, głównie dla sektora małych i średnich firm.
Najnowsze dane Eurostatu pokazują wydajność pracy na godzinę przepracowaną we wszystkich krajach UE. W tym zestawieniu Polska wypada lepiej niż Grecja. Jednak oba kraje wciąż pozostają daleko w tyle za liderami, takimi jak Irlandia czy Holandia.

tags: #polska #grecja #porownaniesrednis #placa

